wtorek, 3 listopada 2009

Pewien weekend

Był taki jeden weekend, pochmurny, nawet deszczowy. Ale tylko na ulicach. Pojechałam, odwiedzić, pocieszyć i naładować nasze wspólne akumulatory. I naładowałam. I to jeszcze jak naładowałam. Obiadałyśmy się pizzą, ciastem i piłyśmy colę. Czyli wszystko to, co najzdrowsze na świecie HAHHA. Macałam jej wytwory, materiały, kwiatki i inne inszości. A potem tańczyłyśmy w fajnym klubie. Śmiałyśmy się z wychudzonych modelek z krzywymi nogami. Cudnie było. Szkoda, że tak krótko weekendy trwają. Cwasiu :*
A takie oto zdjęcia zrobiła mi Asieńka. Rozpływam się nad nimi. Podobają mi się baaardzo. A ja jestem wybredna, co do własnych fotek.
Asia :*

poniedziałek, 2 listopada 2009

Niebyt

Mój niebyt nadał trwa. Pracuję. Dużo pracuję albo przynajmniej tak mi się wydaje. Jednak mój Boss mówi, że jest dobrze. Się cieszę z tego powodu. Pracę mam bardzo fajną, bo w domu, fajnych mam współpracowników. Uczę się nowych rzeczy. A ile dowiaduję się o nowinkach technicznych HAHAHA.

Ma wady ta praca. Siedzę pół dnia na tyłku i dupa rośnie. Ale nie mam siły się zmotywować, żeby ją ruszyć. No cholerny niebyt. Coś muszę z tym zrobić. Buziaki dla towarzyszki mojej siedzeniowej niedoli

Niebyt jest do tego stopnia niebytem, że nie mam ochoty zdjęć zrobić. A coś tam w międzyczasie dłubałam.

Wszystko leży i czeka. Znaczy obecnie jest przekładane z miejsca na miejsce, w celu obrania idealnego otoczenia. I co z tego, jak i tak za tydzień powędruje wszytko do kartonów. Na czas pewnie 2-3 tyg. I znowu będę przekładać, obmyślać i nic z tego nie będzie.

Pomysłów mam milion, a może i więcej. Kilka projektów rozpoczętych i nie zakończonych. I w najbliższym czasie nie będą zakończone. A do tego ten czas. Gubię go. Zatracam. Marnuję? A może nie potrafię go okiełznać? Na szczęście nie ja jedna tak mam.

I tak zastanawiam się czy warto? tak ogólnie, bez konkretnej przyczyny.

Cieszę się na ten remont, na odnowienie otoczenia, na zmiany. Mam tyle oczekiwań, tyle wyobrażeń, które niestety nijak mają się do zastanej później rzeczywistości. Kolorowej, ale takiej jakieś obłej.

Spała bym za to non stop i odlatywała, w cud krainę moich marzeń sennych. W nirwanę i szczęście totalne. Mówię Wam, sny mam cudowne. Tak piękne, że jestem zła jak się budzę i otwieram oczy, a wokoło znowu to samo :(

I nawet na pogodę winy zwalić nie mogę, bo pięknie jest.

o i tak se pogadałam.

poniedziałek, 26 października 2009

...

Praca, dom, praca, dom, praca w domu, sen. Mam dużo czasu. Mogłabym coś zrobić. Poszyć, poscrapować, a może w końcu skończyć to, co zaczęłam. Ale nie mam chęci. Po prostu nie chce mi się. I nie dlatego, żem leniwa czy cuś, sam anie wiem czemu tak jest. Warczę na Młodego, chodze jak chmura gradowa, wszystko mnie wnerwia.

Zmian mi potrzeba.

Dziś se uświadomiłam, że dziecko mi rośnie trzeba biurko wykombinować, a co za tym idzie moje plany względem nowych tapet stoją pod ogromnym znakiem zapytania. Bo po co mi tapeta w cudny wzór jak i tak będzie zasłonięta piętrowym łóżkiem. Normalnie usiąść i płakać. Wiem, że to minie, że się ułoży, ale tak jakoś źle mi jest.

poniedziałek, 19 października 2009

Jak to dobrze mieć 8-letnie dziecko

Sam sobie kanapkę zrobi, sam się ubierze, sam pójdzie do szkoły i wróci z niej. Sam się bawi, do sklepu po chleb pójdzie. Odkurzy, pozmywa. Normalnie żyć nie umierać. Ogólnie prawie same plusy.

Poszłam dziś do szkoły Młodziaka spotkać się z jego wychowawczynią i podarować je prezent, w formie albumu, ale o tym w następnym poście.

Stoję ja sobie na tym korytarzu, wrzask, wisk, coś szalonego. Czekam na Panią i raptem podchodzi do mnie pani od religii i Mego syna nachwalić się nie może. Czaicie?! Mojego syna chwali. Że poznać go nie można, że słucha, że prawie grzeczny i pyta się czy leków na ADHD nie mierze. No skąd! Na razie lekarz nie widzi potrzeby, więc nie dostaje. A tu taka pochwała i to od Pani z przedmiotu, do którego miałam tyle obaw i lęków, jak sobie poradzi. Normalnie unosiłam się nad ziemią. fakt w domu też grzeczniejszy. Nie ideał, bo takowe nie istnieją, ale inny jakiś. Wydoroślał? Ale tak raptownie? Cieszy mnie to ogromnie, jednak lekarz studzi moje zachwyty i uświadamia, że problemy mogą się zacząć w 4 klasie. Jednak na razie cieszę się to chwilową stabilizacją w naszym życiu. W końcu to jeszcze 2 lata.

środa, 14 października 2009

Poszaleliśmy

Mama kupiła dynię na zupę, ja ją wydłubałam, a Młode w międzyczasie zażyczyło uśmiechniętą buźkę. I powstał taki oto maszkaron

niedziela, 4 października 2009

Tildowy króliczek

Uczyniłam Tildowego króliczka. Dla Słodziaka. Słodziak mało mu nóg nie powyrywał, na szczęście zwierzę przeżyło. Cyknęłam kilka fotek stworowi na cud kanapie [zazdrość]

środa, 30 września 2009

Niebiesko

Anna Maria w tym miesiącu na temat monotematycznej zabawy w Piaskownicy, wybrała kolor NIEBIESKI. I znowu nie miałam problemu z wyborem zdjęcia. Na zdjęciu moje oczy, w pociągu z radością wypatrujące morza.Oczywiście musiałam wykorzystać stempel z ILS i cudownie czarny tusz Latarni Morskiej.

wtorek, 15 września 2009

Wrześniowa Namiętność

Wiem, mało tu ostatnio się dzieje. Ale wszytko dlatego, że z rodzicielką przerabiamy nasz ogród, z bógwiejakiego-wszedzienaciapanego, na ogród z trawą, miejscem na odpoczynek. Wydawał się taki maleńki, a po usunięciu starej pergoli, krzaków i wykarczowaniu wiśni, stał się niczego sobie ogrodem. Tak więc kopię dołki pod tuje, miniaturowe iglaki, róże. Spalam kalorie :) maluje piękne drewniane skrzynie. Już nie mogę się doczekać.

W Piaskownicy nowe miesięczne wyzwanie zapodała Ki. Od razu wiedziałam , które zdjęcie pójdzie pod nożyczki. Z doborem papierów też nie miałam najmniejszych problemów. Kolekcje ILS cudownie wpasowały się w klimat mojej namiętności. A do tego czadowy czarny tusz i bradsy Latarni Morskiej. Jednym słowem sama przyjemność tworzenia.


Scrap jest interpretacja TEJ pracy.

środa, 2 września 2009

Pomarańczowo

Nowa zabawa w Piaskownicy jest. Fajna zabawa. Monochromatyczna, ale ile możliwości daje.

Mój scrap oczywiście ze zdjęciem znad morza. Moim ulubionym zdjęciem. Jeszcze nie jedna praca z nim powstanie.

Praca pomazana farbą, z różnymi fakturami. No podoba mi się.


Zapraszam do wspólnej zabawy.

A zapomniałabym. Konkursa w Piaskownicy mamy. Warto wsiąść w nim udział, bo do wygrania bon na zakupy w ILS o wartości 50 zł. Po szczegóły zapraszam o tu.

wtorek, 1 września 2009

Nigdy wiecej


Żadnej wojny, nigdzie.